ZAPAMIĘTAJ!Jest 14 stacji drogi krzyżowej! Pan Jezus aż 3 razy upadł pod krzyżem. Na ostatniej drodze Pana Jezusa były osoby, które Mu pomagały i okazywały miłość. MAMA PANA JEZUSA - Maryja, która nie mogła pomóc ale jest blisko swojego Syna i cierpi razem z Nim. SZYMON Z CYRENY - rolnik, który pomógł nieść krzyż Panu Jezusowi.
Śladami Jezusa. Rozważanie Drogi Krzyżowej. Dla dorosłych i młodzieży. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam.
Takiemu spojrzeniu przeciwstawia się czysto uczuciowe pojmowanie Drogi Krzyżowej. Przed tym niebezpieczeństwem Pan przestrzega przy stacji VIII kobiety jerozolimskie, które nad Nim płaczą. Samo uczucie nie wystarczy; Droga Krzyżowa powinna być szkołą wiary, tej wiary, która ze swej natury «działa przez miłość» (Ga 5, 6).
Rozważania poszczególnych stacji drogi krzyżowej odzwierciedlają trudne doświadczenia małżeństw i rodzin. Są również świadectwem działania mocy sakramentu małżeństwa. Małżeńskie Drogi Krzyżowe powstały z inicjatywy Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin przy Konferencji Episkopatu Polski. W tym roku poszczególne rozważania stacji Drogi Krzyżowej napisały
Blisko 20 tys. osób przeszło wraz z nim od kościoła św. Anny pod okno papieskie na ul. Franciszkańskiej 3. Nastrój refleksji i modlitwy został spotęgowany przez głębokie rozważania do poszczególnych stacji Drogi Krzyżowej, które przygotował ks. Dariusz Talik.
Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd Hỗ Trợ Nợ Xấu. zapytał(a) o 17:42 Rozważanie do 9 stacji drogi krzyżowej. Pilne! Proszę o napisanie tego rozważania. Nie musi być długie, ważne żeby było. Jest mi bardzo potrzebne na jutro na religię. Sama nie umiem tego napisać... :( Oczywiście czeka najlepsza odpowiedź.:) To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź Koman odpowiedział(a) o 13:42: Stacja I - Jezus na śmierć skazany Sędzia świata, który pewnego dnia powróci by sądzić nas wszystkich stoi ogołocony, upokorzony i bezbronny wobec ziemskiego sędziego. Piłat nie jest jakimś nikczemnym potworem. Wie, że skazaniec jest niewinny; szuka sposobu, aby go uwolnić. Serce ma jednak podzielone. Ostatecznie nad prawem bierze górę jego zdanie, on sam. Także ludzie, którzy krzykiem domagają się śmierci Jezusa, nie są nikczemnymi potworami. Wielu z nich, w dniu Pięćdziesiątnicy "przejmie się do głębi serca" (Dz 2, 37), gdy Piotr im powie: "Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg wam potwierdził... przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście" (Dz 2, 22n). W tej jednak chwili doświadczają atmosfery tłumu. Krzyczą, ponieważ krzyczą inni i krzyczą tak jak inni. W ten sposób sprawiedliwość deptana jest przez podłość, małoduszność, obawę przed dyktatem dominującej mentalności. Delikatny głos sumienia tłumiony jest krzykiem tłuszczy. Niezdecydowanie i wzgląd na człowieka przyznają siłę złu. Stacja II - Jezus obarczony krzyżem Jezus, skazany niczym król uzurpator, jest wyszydzony. Jednak właśnie w szyderstwie brutalnie jawi się prawda. Ileż razy insygnia władzy noszone przez możnych tego świata urągają prawdzie, sprawiedliwości i godności człowieka! Ileż razy ich rytuały i wielkie słowa nie są, doprawdy, niczym więcej, niż nadętym kłamstwem, karykaturą zadania, do którego są zobowiązani z racji sprawowanego urzędu, zadania służenia dobru. Jezus, który jest wyszydzony i na którego skroniach spoczywa korona cierpienia, właśnie dlatego jest prawdziwym królem. Jego berłem jest sprawiedliwość. Na tym świecie ceną sprawiedliwości jest cierpienie: On, prawdziwy król, nie panuje przemocą, lecz miłością, która cierpi dla nas i z nami. On niesie krzyż na swych ramionach, nasz krzyż, ciężar bycia człowiekiem, ciężar świata. To w ten sposób poprzedza nas i ukazuje nam, jak odnaleźć drogę do prawdziwego życia. Stacja III - Jezus upada po raz pierwszy Człowiek upadł i stale na nowo upada: ileż razy staje się karykaturą samego siebie, już nie obrazem Boga, lecz czymś, co wystawia Stwórcę na pośmiewisko. Czyż ten, który schodząc z Jerozolimy do Jerycha wpadł w ręce zbójców, którzy obdarli pozostawiając na wpół żywego, zakrwawionego na skraju drogi, nie jest może obrazem człowieka w pełnym tego słowa znaczeniu? Upadek Jezusa pod krzyżem nie jest tylko upadkiem Jezusa człowieka, już wycieńczonego biczowaniem. Tu jawi się coś głębszego, jak powiada święty Paweł w Liście do Filipian: "On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi... uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej" (Flp 2, 6-8). W upadku Jezusa pod ciężarem krzyża ukazuje się cała Jego droga: dobrowolne uniżenie się po to, by nas podźwignąć z naszej pychy. Równocześnie ukazuje się natura naszej pychy: hardość, przy pomocy której chcemy się uwolnić od Boga i być tylko sobą, hardość z którą sądzimy, że nie potrzeba nam wiecznej miłości i sami chcemy nadać kształt naszemu życiu. W tym buncie przeciwko prawdzie, w tej próbie przebóstwienia samych siebie, postawienia się w roli własnego stwórcy i sędziego, zmierzamy do samozagłady. Uniżenie się Jezusa jest przezwyciężeniem naszej buty: on podnosi nas przez swe uniżenie. Pozwólmy, aby nas podniósł. Zdziejmy z siebie naszą samowystarczalność, naszą mylną żądzę autonomii, natomiast uczmy się od tego, który się uniżył, odnajdywać prawdziwą wielkość, uniżając się i zwracając się do Boga i do krzywdzonych braci. Stacja IV - Jezus spotyka Matkę swoją Na Drodze Krzyżowej Jezusa jest również Maryja, jego Matka. Podczas jego publicznej działalności musiała usunąć się na bok, zrobić miejsce dla powstającej nowej rodziny Jezusa, rodziny Jego uczniów. Musiała słyszeć i te słowa: "Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką" (Mt 12, 48-50). Teraz widać, że ona nie tylko ciałem, ale i sercem jest Matką Jezusa. Jeszcze zanim poczęła go w ciele, dzięki swemu posłuszeństwu, poczęła go w sercu. Zostało jej powiedziane: "Oto poczniesz i porodzisz Syna... Będzie On wielki... a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida" (Łk 1, 31n). Niedługo potem usłyszała jednak z ust starca Symeona inne słowo: "A Twoją duszę miecz przeniknie" (Łk 2, 35). I tak przypomniała sobie przepowiednie proroków: "Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony" (Iz 53, 7). To wszystko staje się teraz rzeczywistością. W swym sercu zawsze zachowywała słowo, które wypowiedział do niej anioł, gdy wszystko się zaczynało: "Nie bój się, Maryjo" (Łk 1, 30). Uczniowie uciekli, ona nie ucieka. Stoi z odwagą matki, z wiernością matki, z dobrocią matki i z wiarą, która trwa w ciemnościach: "Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła" (Łk 1, 45). "Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?" (Łk 18, 8) Tak, w tym momencie On wie: znajdzie wiarę. W tej godzinie jest to dla niej wielkim pocieszeniem. Stacja V - Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi Szymon z Cyreny wraca z pracy, jest w drodze do domu, gdy trafia na ten smutny orszak skazańców. Dla niego, być może, zwyczajny to widok. Żołnierze korzystają z prawa przymusu i wkładają krzyż na barki jemu, mocnemu chłopu ze wsi. Cóż za przykrość musiał przeżywać, będąc niespodziewanie wciągniętym w los tych skazańców! Robi to, co musi robić, oczywiście z wielką niechęcią. Ewangelista Marek wraz z nim wymienia jednak i jego synów, którzy najwyraźniej byli znani jako chrześcijanie, jako członkowie tej wspólnoty (Mk 15, 21). Z niechcianego spotkania wypłynęła wiara. Towarzysząc Jezusowi i dzieląc ciężar krzyża Cyrenejczyk zrozumiał, że to była łaska wspólnego kroczenia z Ukrzyżowanym i pomagania mu. Tajemnica cierpiącego i milczącego Jezusa poruszyła jego serce. Jezus, którego Boska miłość mogła i może wyłącznie odkupić całą ludzkość, chce byśmy współuczestniczyli w Jego krzyżu, aby dopełnić to, czego jeszcze brak jego udrękom. (Kol 1, 24). Zawsze, gdy z dobrocią wychodzimy na spotkanie kogoś cierpiącego, kogoś prześladowanego i bezbronnego, dzieląc z nim jego cierpienie, pomagamy nieść krzyż Jezusowi. Przez to otrzymujemy zbawienie i sami możemy przyczynić się do zbawienia świata. Stacja VI - Weronika ociera twarz Jezusowi "Szukam, o Panie, Twojego oblicza; swego oblicza nie zakrywaj przede mną" (Ps 27, 8-9). Weronika - według tradycji greckiej Berenike - uosabia to gorące pragnienie, wspólne wszystkim pobożnym ludziom Starego Testamentu, pragnienie wszystkich ludzi wierzących, by ujrzeć oblicze Boże. Tym niemniej, na Drodze Krzyżowej Jezusa, początkowo nie czyni ona nic ponad posługę kobiecej dobroci: ofiaruje Jezusowi chustę. Nie liczy się z brutalnością żołnierzy, nie obezwładnia jej też strach uczniów. Jest obrazem dobrej kobiety, która pośród niepokoju i zaćmienia serc zachowuje odwagę bycia dobrym, nie pozwala by jej serce się przyćmiło. "Błogosławieni czystego serca - powiedział Pan w Kazaniu na Górze - albowiem oni Boga oglądać będą" (Mt 5, 8). Początkowo Weronika widzi jedynie umęczone i naznaczone bólem oblicze. Uczynek miłości wyciska jednak w jej sercu prawdziwy obraz Jezusa: w Obliczu ludzkim, pełnym krwi i ran, dostrzega Oblicze Boga i jego dobroci, która jest z nami nawet w największym bólu. Tylko sercem możemy zobaczyć Jezusa. Tylko miłość pozwala nam widzieć i oczyszcza nas. Tylko miłość pozwala nam rozpoznać Boga, który sam jest miłością. Stacja VII - Jezus upada po raz drugi Tradycja potrójnego upadku Jezusa i ciężaru krzyża przywołuje upadek Adama - nasze bycie istotami upadłymi - i tajemnicę uczestnictwa Jezusa w naszym upadku. W dziejach, upadek człowieka przyjmuje coraz to nowe formy. W swoim pierwszym Liście święty Jan mówi o potrójnym upadku człowieka: pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pysze żywota. W ten sposób, na tle przywar swego czasu, z wszystkimi jego zbytkami i wynaturzeniami, interpretuje upadek człowieka i ludzkości. W nieco bliższej historii możemy jednak pomyśleć, jak chrześcijaństwo, znużone wiarą, opuściło Pana: wielkie ideologie, niczym banalizacja człowieka, który w nic już nie wierzy i po prostu żyje nie przejmując się niczym, stworzyły nowe pogaństwo, pogaństwo gorsze, które chcąc ostatecznie usunąć Boga pozbyło się człowieka. I tak człowiek pełza w prochu. Pan dźwiga ten ciężar coraz to upadając, aby móc przyjść do nas; patrzy na nas, by obudziło się w nas serce; upada, aby nas podnieść. Stacja VIII - Jezus spotyka kobiety jerozolimskie, które płaczą nad nim Głos Jezusa napominający kobiety jerozolimskie, które podążają za Nim płacząc nad jego losem, skłania nas do refleksji. Jak to rozumieć? Czy nie jest to napiętnowanie litości czysto sentymentalnej, która nie przechodzi w nawrócenie i żywą wiarę? Na nic zdaje się opłakiwanie słowne i sentymentalne cierpień tego świata, kiedy prowadzimy nasze życie jak dotąd, bez zmian. Dlatego Pan przestrzega nas przed niebezpieczeństwem, w którym sami się znaleźliśmy. Ukazuje nam wagę grzechu i powagę sądu. Czyż nie jesteśmy, pomimo wszystkich naszych słów przestrachu wobec zła i cierpień niewinnych, zbyt skłonni do banalizowania tajemnicy zła? Czy ostatecznie w obrazie Boga i Jezusa nie uznajemy przypadkiem jedynie aspektu słodyczy i miłości, podczas gdy spokojnie wymazaliśmy aspekt sądu? Myślimy: jakże Bóg mógłby dramatyzować naszą słabość? Przecież zawsze jesteśmy tylko ludźmi! Patrząc jednak na cierpienia Syna widzimy całą powagę grzechu, widzimy jak do końca musi być odpokutowany, by został przezwyciężony. Zła nie można wciąż banalizować wobec obrazu cierpiącego Pana. On również do nas mówi: nie płaczcie nade mną, płaczcie raczej nad sobą... Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym? Stacja IX - Jezus upada po raz trzeci Co mówi nam trzeci upadek Jezusa pod ciężarem krzyża? Może każe nam myśleć o ogólnym upadku człowieka, o oddaleniu się wielu od Chrystusa, o wyborze sekularyzmu bez Boga. Czy jednak nie powinniśmy myśleć także o tym, ile Chrystus musiał wycierpieć w swoim Kościele? Ileż razy nadużywa się sakramentu Jego obecności, w jaką pustkę i złość serca tak często on wchodzi! Ileż razy sprawujemy go tylko my sami, nie biorąc Go nawet pod uwagę! Ileż razy Jego słowo jest przekręcane i nadużywane! Jakże mało wiary jest w tylu teoriach, ileż pustosłowia! Ile brudu jest w Kościele i to właśnie wśród tych, którzy poprzez kapłaństwo powinni należeć całkowicie do Niego! Ileż pychy i samouwielbienia! Jakże mało cenimy sakrament pojednania, w którym On oczekuje, by nas podnieść z naszych upadków! To wszystko jest obecne w Jego męce. Zdrada uczniów, niegodne przyjmowanie Jego Ciała i Krwi jest z pewnością największym bólem Zbawiciela, który przeszywa Mu serce. Nie pozostaje nam nic innego jak zwrócić się ku Niemu z całej głębi duszy wołając: Kyrie, eleison, Panie, ratuj! (Mt 8, 25) Odpowiedzi Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
POBUDKA Wszechmogący i Święty Boże prosimy Cię o łaskę głębokiego wejścia w tajemnicę naszego zbawienia dokonanego dla nas przez Ciebie, osobiście. Ojcze ukochany niech nasze oczy serca podążają za Twoim Synem w Jego drodze krzyżowej, aż do śmierci, która jest ceną naszego zbawienia, wykupem jaki uiścił On sprawiedliwości Twojej, aby wszyscy ludzie i narody miały dostęp do tej łaski poprzez wchodzenie z wiarą w Sakramentach Świętych w przepaść miłosierdzia Twego, które w każdym z nich w innym świetle odkrywa się przed nami. Duchu Święty, Tobie zależy na nas, na naszej odpowiedzi, którą chcesz, by było nasze nawrócenie, głębokie nawrócenie, nastawione na trwałe odwrócenie się od naszych grzechów i podążanie drogami, w których Ty masz upodobanie nas prowadzić. Pokaż nam gdzie jesteśmy, jacy jesteśmy tu i teraz. Nie pozwól nam się łudzić pozorami naszej pobożności, ale wstrząśnij nami, fundamentami serc naszych, skrusz serca zatwardziałe, rozwiąż więzy, otwórz oczy i daj nam przylgnąć do ran naszego Pana Jezusa Chrystusa, by były dla nas twierdzą, źródłem odwagi, pocieszeniem i jedynym punktem odniesienia w patrzeniu na siebie i świat, by krew Jezusa była dla nas największym skarbem, którym Ty nas poisz, oczyszczasz, umacniasz i leczysz. Stacja 1 Pan Jezus na śmierć skazany. Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie….. Oskarżenia. Niesłuszne. Fałszywe. Kupione. Zakłamane. Bezbronny Jezus . Sam. Niezrozumiany. Odrzucony, wyśmiany, uznany za kłamcę, bluźniercę. My zbuntowani, synowie i córki Ojca, kupczący modlitwami, gdy pojawia się perspektywa krzyża. Nie rozumiemy, kiedy wyrywasz nas samych z siebie. Oskarżamy. Kto kocha, oskarża, czy uniewinnia? Bóg nam mówi, że zatroszczył się o każdy, każdy, każdy, każdy, każdy moment naszego życia. Każdy może nas przybliżyć do Boga, każdy przeżyty z Nim, w głębokim zjednoczeniu. Czy pragniesz tego? Właśnie bierze cię za rękę. Odwagi. Któryś za nas cierpiał rany…. Stacja 2 Pan Jezus bierze krzyż na swe ramiona. Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie….. Błogosławieństwo nie oznacza braku cierpienia, ani braku zmagania się z własną słabością I skłonnościami do kompromisów z grzechem. Błogosławieństwo Boga nie oznacza jakiegoś wymarzonego prezentu, który zawsze chcieliśmy otrzymać. Błogosławieństwem jest współprzeżywanie z Nim najwspanialszych i najtrudniejszych momentów swojego życia, szczegółowo zaplanowanych przez Niego. Jako dzieci Szensztatu, wszystko, czego doświadczamy, traktujemy jako dar Bożej miłości, mający nas przybliżyć do Niego. Czy zgadzam się na wszystko? Mogę nie rozumieć dlaczego. Mogę. Pomimo to, mogę wszystko to, uczynić darem. Któryś za nas cierpiał rany…. Stacja 3 Jezus upada pod ciężarem krzyża. Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie….. Łatwo się mówi okrągłe teksty o zaufaniu Bogu, gorzej z wykonaniem kroku wiary bez buntu. Nikt nie jest bezgrzeszny i taką mamy skłonność, by w tych trudnych chwilach schować się w krzakach jak Adam, zamiast zawołać: TATO TU JESTEM. On wie gdzie jesteśmy. W jakim położeniu, powaleni niewiarą leżymy, ze świadomością, że tylko od siebie zależymy, od swojej słabości. Beznadzieja, która przylgnęła do Bożych pragnień staje się pochodnią niosącą Bożą miłość pomimo beznadziejnego pozornie położenia. Tak jak krzak gorejący, tak i człowiek i jego życie staje się miejscem objawienia się głębi szczęścia w komunii z BOGIEM. Czy wiesz, że Bóg podnieść może tylko tych, którzy uznają i wyznają z ufnością, że nie ogarniają, że wszystko w Jego rękach? Spokojnie. Jesteś w Jego kochających rękach. Któryś za nas cierpiał rany…. Stacja 4 Jezus spotyka swoją Matkę. Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie….. Przypadek? Maryja czekała. Wiedziała, że będzie tamtędy przechodzić, albo raczej, że będzie tamtędy wleczony. Jak ręka matki na piersi dziecka trawionego gorączką, jak jej serdeczny uścisk dłoni, lub wtulenie w jej ramiona, tak bardzo potrzebujemy Jej kojącego spojrzenia w każdym naszym TU I TERAZ, a szczególnie kiedy cierpimy. Sanktuaria domowe, Jej wizerunki w naszych domach, modlitwy, świadome ofiary do kapitału łask czynią nas Jej współpracownikami pozwalającymi Jej uczynić wszystko ze wszystkim, co oddaliśmy do Jej dyspozycji. Maryjo, Ty wiesz, Ty wiesz wszystko. Trudno nam nie adorować siebie w cierpieniu, odwrócić się od siebie, by całą swoją uwagę skupić na Twoim Synu. Maryja, może mnie nauczyć zapominać o sobie, by skupić wzrok serca, duszy i ducha na pragnieniach Jezusa, by je spełniać w zaciszu domowym, bez szemrania w pracy, w szkole, w sklepie, na ulicy. Któryś za nas cierpiał rany…. Stacja 5 Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi. Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie….. Nie miał ochoty. Został zaskoczony. Można powiedzieć, zmuszony. Bóg daje krzyż, kiedy jesteśmy gotowi. Nie tak widzi Bóg, jak widzi człowiek, wyglądający swojej wygody. Dajemy się ponieść naszym oczekiwaniom powodzenia. A tu, TU I TERAZ otrzymujemy najważniejsze łaski i wzrost wiary pośród zmagania mocą Bożej łaski. Bóg lubi zaskakiwać? Bóg wie, że to już pora. Może pocieszać, może doświadczać, może oczyszczać z miłości. Jedynym powodem jest Jego miłość do mnie. Ukochany Ojcze, jestem w Twoich rękach, uczyń ze mną i we mnie wszystko, cokolwiek zechcesz, kiedy zechcesz, jak długo zechcesz. Ty wiesz lepiej. Starczy mi Twojej łaski. Któryś za nas cierpiał rany…. Stacja 6 Weronika ociera twarz Jezusowi. Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie….. Nieporadna miłość. Czy Jezus tego oczekiwał? Przyjął to, co była w stanie Mu podarować. To było jej TU i Teraz, w którym spotkała Boga. Kochania uczymy się przez kochanie, jak chodzenia przez chodzenie. Ważne, by nie przegapić żadnej okazji, nie zmarnować okazji do kochania w małych drobnych rzeczach, bo tak jak katedra zbudowana jest z setek tysięcy cegieł, tak królestwo Boga zbudowane jest z milionów uczynków miłości nie przegapionych, miłości może niedoskonałej, ale nie zaniedbanej. Ojcze jak niewiele możemy, ale możemy, bez ociągania okazywać miłość Tobie w drugim człowieku, którego właśnie TU I TERAZ do mnie przysłałeś. Daj mi odkrywać Twoje oblicze w drugim człowieku, któremu okazuję miłość, ale daj mi również odkrywać Twoje oblicze w człowieku, którego posłałeś, byś osobiście w nim pochylił się nade mną. Któryś za nas cierpiał rany…. Stacja 7 Jezus upada po raz drugi. Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie….. Upadła miłość. Zawiodła. Ludzka miłość zawodzi, jeżeli nie jest zakotwiczona w Bogu. Jeżeli jest ogarnięta Bożym miłosierdziem, jest zdolna do przebaczenia po 77 razy, za każdym razem, z głębi serca. Sami doświadczając przygarnięcia przez Boga w naszym pogubieniu w grzechach naszych, mamy nie tylko dług wdzięczności za wymazanie naszego zapisu dłużnego ilekroć przystępujemy do Spowiedzi Świętej, ale zobowiązujemy się do podobnej hojności przebaczenia i nieustannego przebaczenia, tym którzy nam zawinili. Upadłeś, powstań podtrzymywany ramionami Jezusa. Jeżeli leżysz, oto zawsze wyciągnięta ręka gotowa ci pomóc powrócić na łono Ojca. On wie, że nie jest łatwo żyć z łaski i obdarzać łaską. Ukochany Ojcze, Tatusiu obdarz nas łaską unikania wszystkiego, co ma choćby pozory zła. Upodobnij nas do siebie w hojności przebaczania do ostatniego dzwonka naszego życia. Któryś za nas cierpiał rany…. Stacja 8 Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty. Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie….. Och jaki On biedny. Jaki on…. taki…… śmaki. Zajmujemy się tak często cudzymi biedami, cudzymi grzechami, upadkami, a zapominamy, że sami jesteśmy grzesznikami zdolnymi do wszystkiego najgorszego i tylko dzięki łasce Boga nie dosięgamy dna. Chociaż, każdy grzech jest swoistego rodzaju dnem egzystencji człowieka, bo jest zaprzeczeniem tego do czego zostaliśmy stworzeni: serce moje, Serce Ojca, Serce Syna, Serce Ducha Świętego z Sercem Maryi zanurzone bez pamięci w sobie nawzajem. W świetle tej miłości każdy grzech jest dramatem. Ukochany Ojcze skrusz nasze serca kamienne i daj nam serca z ciała. Wrażliwe serca, gotowe porzucić wszystko, co może tę serdeczną więź zerwać. Daj nam czuwać nad nami samymi, z bojaźnią zabiegając o sprawę swojego zbawienia, uznając wszystkie śmieci życia po prostu za śmieci. Któryś za nas cierpiał rany…. Stacja 9 Trzeci upadek Jezusa. Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie….. Ileż można….! Tyle czasu już zmagam się z tą słabością i ciągle ląduję w tej samej kałuży błota. Dlaczego? Wydobywamy się z kałuży, ale nie odchodzimy od niej. Albo raczej, nie pozwalamy się bożej łasce odprowadzić od okoliczności prowadzących nas do grzechu. Zamiast się nawracać, stajemy się poprawni w swoich oczach, samousprawiedliwiamy się, z czasem uniewinniamy się, potem uznajemy, że dobro grzechu jest takie fajne, a Bóg chce nas z tej całej frajdy grzechu okraść. Modlitwa przestaje smakować, bo nie czuję ketchupu słodyczy pocieszenia. Staje się obcy dla siebie samego i Bóg wydaje się być przybyszem z kosmosu, zamiast jak jest naprawdę, naszym TU I TERAZ, w którym poruszamy się, żyjemy, jesteśmy, jesteśmy w pełni szczęśliwi. Ukochany Ojcze, Tato. Ileż razy ratowałeś mnie od grzechów, a ja jak uparty osioł wystawiając Cię na próbę brnąłem w swej głupocie i pysze w to samo błoto. Uszanowałeś moją wolność i skutki moich grzechów dałeś mi odczuć w moim życiu. Przemóż moją ślepotę i daj mi wyczucie, smak wewnętrzny duszy i ducha mojego odrzucający mnie od grzechu. Któryś za nas cierpiał rany…. Stacja10 Jezus z szat obnażony. Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie….. Ciało. Jedność wewnętrzna człowieka jest tym, co stanowi o naszej wielkości w całym stworzeniu. Ta jedność obejmuje nie tylko środek, ale wyraża się w ciele. Wyraża się wielkim szacunku dla ciała drugiej osoby, jako do mieszkania Boga, Jego ulubionego miejsca przebywania. Czy wobec tej rzeczywistości można traktować drugiego człowieka, mężczyznę lub kobietę przedmiotowo? Czuwanie nad swoim spojrzeniem, myślami i poświęcenie swojej czystości Bogu jest jedyną drogą przywracania godności wszystkim napotykanym osobom. Czystość jest piękna i pociągająca, ale bez walki i uważności pokornej umacnianej łaską jest pozorem zza rogu którego możemy upaść. Ojcze Ukochany, Ty kochasz czystość. Maryja jest najpiękniejsza, bo jaśnieje czystością i pięknem Jezusa. Człowieczeństwo w czystości cielesnej może być spójne i piękne. Dopomóż mi Ojcze realizować czystość serca zgodnie z moim powołaniem i wyrażać ją pięknie w moim ciele. Któryś za nas cierpiał rany…. Stacja 11 Przybicie do krzyża. Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie….. Własnoręcznie. Możemy powstrzymywać BOGA przed czynieniem dobra, ponieważ On ma upodobanie w posługiwaniu się przyczynami drugimi. Mógł stać się po prostu człowiekiem. Wybrał drogę którą uważał za najpiękniejszą, Maryję i nie wahał uzależnić się od Niej całkowicie, przyjmując wszystko, co mogła Mu zaofiarować. Podziwiał Ją, wpatrywał w oczy, doświadczając Jej czułości. My również TU i TERAZ, czyli w każdej następującej po sobie chwili, właśnie tam gdzie jesteśmy, możemy stawać się współpracownikami Boga jak Maryja. On chce posługiwać się nami jako narzędziami Jego miłości. Mamy dwa wyjścia: pozwalać Bogu udzielać się innym przez nas, co wymaga wyrzeczenia się samego siebie i przylgnięcia do Jego pragnień względem tych których posyła do nas, albo podnieść ręce do góry mówiąc sobie, że to nie moja sprawa, ci ludzie, obcy, a jednak nieprzypadkowi. Ukochany Ojcze poszerz moje serce i nie pozwól mi powstrzymywać Twojej miłości i miłosierdzia we mnie, które chcesz okazywać właśnie najmniejszym, najuboższym. Szukaj we mnie, odnajduj, kochaj. Już dość napatrzyłeś się na świat opuszczony przez Twoje dzieci. Ten świat, to miasto, te parafie, nasze domy, rodziny i sąsiedztwo niech będzie miejscem epifanii Twojej miłości, Twoim królestwem Któryś za nas cierpiał rany…. Stacja 12 Jezus umiera na krzyżu. Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie….. Nie posiadać. Oddać swoje życie, poświęcić wszystko, to droga jaką ON wybrał w naszym kierunku i uwiecznił ją w Eucharystii i do tej drogi nas zaprasza, aby życie nasze stało się darem eucharystycznym, całopaleniem, uwielbieniem, wspólnotą życia mojego i Boga, chwila po chwili. Biały chleb czystej miłości i wytłoczona miłość z nas samych, pomimo przeciwności wewnętrznych i zewnętrznych podarowana innym, bliźnim, za darmo, jest tym zaczynem, który ma moc mocą Jego łaski przemieniać rodziny, społeczeństwa, narody. Być Jego darem dla innych i przyjmować Jego obdarowanie w innych jest kontynuacją Ofiary, wymiany miłości, współkochaniem. Ocean miłości wlany w nasze serca w tajemnicy Najświętszej Eucharystycznej Komunii kipi w nas pragnieniami Serca Jezusa udzielania siebie bez granic. Ukochany Ojcze daj nam dojrzewać szybko do bycia darem Twoim w tym świecie, w tym naszym TU i TERAZ, które niech stanie się Twoim TU i TERAZ w nas, działaniem przemożnej Twej łaski. Wiemy, że gdy karmisz nas Chlebem Eucharystycznym, uzdalniasz nas do większej miłości. Za darmo otrzymaliśmy Twoją miłość. Rozdawaj ją w nas za darmo, bądź w nas hojny mocą tego Pokarmu. Któryś za nas cierpiał rany…. Stacja 13 Jezus zdjęty z krzyża. Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie….. Bezwładność. Nie mogę już nic uczynić dopiero wtedy, gdy mi się nie chce. Martwym czyni mnie grzech, uniezdalnia mnie do trwania w komunii z Bogiem i ludźmi. Kiedy upadnę w grzech, Duchu Święty połóż na mych kolanach Jezusa umęczonego, abym objął Go, jak Maryja i zapłakał rzewnie nad Jego ranami, które Mu zadałem, odrzucił grzech i porzucił wszystkie ścieżki jakie mnie do niego powiodły, abym żałował serdecznie rozrywając serce przed nim i szukając ratunku w miłosierdziu Jego. Nawrócenie jest dziełem całego życia i kończy się żalem doskonałym z miłości do Niego. Ukochany Ojcze, widok umęczonego Jezusa jaki wyryjesz w mym sercu w tej drodze krzyżowej niech będzie skutecznym lekarstwem, gdy przyjdzie pokusa. Mocą Krwi Chrystusa niech udziel mi łaski upodobania w Bożym planie dla mego życia, abym był święty i nieskalany przed Twoim obliczem dla Twej chwały. Któryś za nas cierpiał rany…. Stacja 14 Jezus złożony w grobie. Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie….. Koniec. Nasze życie się nie kończy, ale zmienia. Nieustannie powstajemy z naszych grobów nie naszą mocą, ale mocą Bożej łaski. Dla Boga nie ma ludzi straconych, niewartych, bo za wszystkich Jezus oddał swoje życie, a zatem są bezcenni. Nie ma „żuli”. To Jego syn i córka, których chce podnieść do królewskiej godności, wyzwolić, wyprowadzić na wolność. Jeżeli nas grzeszników nie odrzucił i ciągle zaczyna z nami od nowa, to nie chce, abyśmy potępiali kogokolwiek, uśmiercali w naszych sercach. Ukochany Ojcze obmywający oblicze każdego dziecka i obejmujący je z czułością, dopomóż mi być tym grzesznikiem, któremu wiele wybaczono i dlatego bardzo miłuje, grzesznikiem, którego oczarowałeś serce i uwiodłeś. Udziel mi tej wielkiej łaski bycia małym przed Tobą zawsze, czyli TU i TERAZ. Któryś za nas cierpiał rany…. Zakończenie Boże nasz, który prowadzisz nas nieomylnie własnoręcznie i właściwymi dla nas drogami, nie chcemy zmarnować żadnej łaski, która jest nam dawana kiedy podejmujemy wyzwania mające doprowadzić nas do dojrzałości wiary i miłości. Oddajemy przez ręce Maryi wszystkie owoce tej drogi krzyżowej i do stągwi składamy wszystkie nasze postanowienia i zamiary, które wierzymy podejmujemy pod natchnieniem Twej łaski. Wszystko za wszystko. Maryjo prowadź. Maryjo wychowuj. Niech mocą łaski zostaną te pragnienia przekute w czyn.
rozważanie 3 stacji drogi krzyżowej